Jaka aplikacja do notatek?

NotebookKonieczność wyboru aplikacji do notowania, najczęściej przychodzi nagle i niespodziewanie. Jedni chcąc coś zanotować, improwizują wpisując treść w pole SMSa, drudzy szukają kawałka serwetki i czegoś do pisania, a inni przechodzą do ulubionej aplikacji na telefonie.

Potrzeby użytkowników są bardziej lub mniej wysublimowane. W moim przypadku potrzeby są dwie i podstawowe. Pierwsza to tworzenie list „to-do”, druga to możliwość sporządzenia krótkiej notatki. Niekoniecznie głosowej.  Po licznych testach i próbach udało mi się dojść do kilku pozycji, których używam w zależności od sytuacji. I tak:

 Do tworzenia list to-do na smartphonie – gTasks

 

Programik o interfejsie tak prostym jak Taski czyli Zadania dostępne w ramach konta na Gmailu. Wygodne przede wszystkim o tyle, że będąc heavy userem tego ostatniego mam dostęp do tych samych zadań zarówno z poziomu poczty, kalendarza Google, jak i telefonu. Zadania synchronizują się automatycznie lub na ręczne żądanie. Darmowa wersja miesięczna pozwala na synchronizację przez miesiąc, sugerując następnie zakup pełnej wersji za kilkanaście złotych. Jeśli zaś nie zdecydujemy się na zakup, program nie traci przy tym nic z użyteczności i nadal można tworzyć listy offline.

Do tworzenia list to-do z poziomu komputera online – Workflowy.com

 

Rzecz niesamowicie prosta i tym samym użyteczna. Używam jej do tworzenia wiecznie zmieniających się rzeczy do zrobienia w pracy – bo do tej pory nie znalazłem nic innego co w tak prosty sposób pozwalałoby dodawać, kasować i edytować prostą listę. Zadania można zwijać, rozwijać, dodawać obszerniejsze opisy czy rozgałęziać. Na co dzień narzędzie dla mnie genialne, a w interfejsie z pozoru podobne do zwykłego edytora tekstu. Krótki filmik pod linkiem wyjaśnia możliwości.

Do tworzenia notatek na smartphonie

 

wybrałem finalnie program o wdzięcznej nazwie Catch (który wcześniej nazywał się 3Banana Notes, ale został nabyty drogą kupna przez Catch właśnie). Tu sytuacja wygląda analogicznie do gTasków. Z jednej strony mamy prosty i czytelny interface z poziomu telefonu (wersja programu dostępna na Androida oraz na iPhone).  Z drugiej strony na Catch.com możemy stworzyć konto lub zalogować się przy pomocy konta Google, co pozwala na tworzenie notatek online, z poziomu komputera. Całość synchronizujemy w dwie strony – automatycznie lub ręcznie. Do notatki możemy dodawać zdjęcia z aparatu lub z galerii telefonu lub też linki. Do przeglądarki Chrome możemy również zainstalować rozszerzenie Catch, które pozwala łapać do zanotowania zarówno same linki, jak i treść www. Łatwe, proste i przyjemne.

 

 

W tym miejscu należałoby również wspomnieć dlaczego nie jestem, tak jak większość fanem Evernote. Powody są dwa. Pierwszy dość prozaiczny – jeśli coś jest do wszystkiego, z czasem przestaję tego używać. Najpierw z ciekawością zainstalowałem wersję Evernote najpierw dla Androida, a następnie na moim domowym PC. Potem rozszerzenie do Chrome’a i Firefoxa. Następnie przez około tygodnia próbowałem używać aplikacji przez telefon. Powiem wprost – nie lubię programów, które zachęcają żeby stworzyć z nich pępek wszechświata, a takie jest właśnie Evernote. Zachęca nie tylko do tworzenia prostych notatek, ale również zarchiwizowania wszystkich dokumentów, źródeł RSS, zdjęć, notatek głosowych, brudnego prania i pamiętników z czasów licealnych. Przy tym wszystkim nie posiada jednak funkcji zaawansowanej edycji, które są jednak przydatne przy składowaniu powyższych (mowa o aplikacji desktopowej). Notabene z tego samego powodu nie przerzucam najważniejszych dokumentów w chmurę do Google Docs, które mimo swojej użyteczności nadal nie są doskonałymi edytorami pod kątem narzędziowym.

Po drugie i ważniejsze – pierwsze o co prosi Evernote to utworzenie konta. Potem każdą notatkę, zdjęcie czy cokolwiek dodanego do zapisania, automatycznie próbuje zsynchronizować online. Nie baczy przy tym czy zdjęcie ma 10kb czy 2 mega, a połączenie to WiFi czy ledwo tlący się Edge. Synchronizację można oczywiście ustawić ręczną lub automatyczną, ale w trybie offline aplikacja nie omieszka nam przypomnieć, że nasze notatki nie do końca są wartościowe, nie będąc online. Aplikacja smartphonowa jest nieco bardziej rozbudowana niż wcześniej wspomniany Catch, pozwala m.in. na dodanie załącznika czy notatki głosowej. To ostatnie akurat nie jest moją domeną, zresztą w Androidzie w każdym momencie można skorzystać z wbudowanego w system Voice Recordera.

Być może nie do końca jestem obiektywny oceniając Evernote i bazuję na dwóch czy trzech sytuacjach, kiedy będąc poza domem próbowałem skorzystać z nieskonfigurowanej aplikacji. Będąc w zasięgu słabego Edge’a dodanie notatki nie powiodło się, stąd mój moja irytacja i niechęć. Co nie zmienia faktu, że programik ma całe rzesze zwolenników.

Na koniec refleksja

Mimo coraz bardziej udoskonalanych metod wprowadzania tekstu takich jak Swype czy 8pen, w przypadku konieczności szybkiej notatki, nic nie zastąpi starego miłościwie panującego papieru. Dlatego też oprócz smartfona wraz z powyższym softem, nie rozstaję się z reportersko otwieranym notatnikiem, popularnej ostatnio marki Moleskine. W przypadku konieczności zapisania dłuższego tekstu, schematu, rysunku, czy innych maziajów, notatnik nadal jest niezastąpiony. W moim przypadku nie dały mu rady PDA ze stylusem (jeszcze te wcześniejsze z Windowsem Mobile). Oprócz tego, że jest coś niepowtarzalnego w kreśleniu ołówkiem czy piórem po papierze. Na koniec jeszcze link do użytecznej metody spisywania list „to do” w zwykły, papierowy sposób.

Ikona Notebook zaprojektowana przez John Caserta z Noun Project