Jak walczyć z jesienną depresją sezonową?

Jesienna depresjaWychodząc w tym tygodniu z pracy, z dużym zdziwieniem odebrałem fakt, że aura z dnia na dzień stała się już zupełnie surowa i nieprzyjazna. Co prawda można powiedzieć, że byliśmy do tego pogodowo przygotowywani od jakiegoś czasu, ale mimo wszystko – jakoś zupełnie mnie to zaskoczyło. I jednocześnie uświadomiło, że wielkimi krokami zbliża się czas, gdy ciemność zastanie mnie rano (już to się dzieje), ciemność dopadnie mnie przed wyjściem z pracy (wkrótce po zmianie czasu) i ciemność w ogóle będzie ciągnąć się w nieskończoność. Jeszcze przez chwilę na fali ostatniego, letniego zdziwienia i dawki promieni słonecznych, dam pewnie radę pociągnąć te kilka otymistycznych tygodni. Lecz prędzej czy później, czy tego chcę, zaczną się objawy depresji sezonowej. Tym razem jednak mam już przemyślenia co do trzech najważniejszych czynników, które mają u mnie (i pewnie większości z nas) wływ na to w jaki sposób przechodzimy przez jesienno-zimowy okres hibernacji. Jeśli masz podobnie, poniższe obserwacje mogą się okazać dla Ciebie pomocne.

Po pierwsze: ŚwiadomośćŚwiadomość

Może cię to zdziwi… ale nie jesteś jedyną osobą, która o tym czasie ma podobne objawy. Szacuje się, że na depresję sezonową, albo bardziej właściwie, chorobę afektywną sezonową, zapada ok. 10% polskiej populacji. I nie jest to nic nadzwyczajnego. Można natomiast lepiej lub gorzej sobie z tym radzić. Zamiast więc płynąć na fali złego nastroju, psioczyć, narzekać i płakać, warto zacząć od uświadomienia sobie, że taki przejściowy okres po prostu występuje w naturze. My chcąc czy nie chcąc jesteśmy częścią otaczającego nas świata i lepiej pogodnie dostosować się do tych realiów zamiast z nimi walczyć.

Po drugie: ŚwiatłoLight

To, że obniżenie nastroju w ogóle występuje spowodowane jest mniejszą ilością światła, które do nas dociera w półroczu zimowym. Dlatego warto jak najwięcej przebywać na zewnątrz w ciągu dnia i wykorzystać jesienne i zimowe promienie słońca aby dostarczyły choć ułamka “dawki fotonów”, które normalnie padają na siatkówkę oka w cieplejszej części roku.

Są też gadżety np. lampy do fototerapii, które można włączać na pewną część dnia.

Pod tym względem ciekawe rozwiązania oferuje Philips, który oprócz fajnego (choć stosunkowo drogiego) rozwiązania w postaci wybajerzonej lampy goLITE BLU, oferuje też lampo-budzik Wake Up Light. Dzięki temu, że lampa zaczyna stopniowo zwiększać intensywność świecenia na pół godziny przed planowaną pobudką, można bardziej bezkolizyjnie przejść przez granicę między nocą, a dniem.

Temat przetestowany przez kilku moich znajomych, więc warto 😉

W tym miejscu wspomnę też tradycyjnym o sposobie domowym. Jest nim picie wywaru z dziurawca, który nieweluje objawy łagodnej depresji. Wspominam o nim przy części związanej ze światłem dlatego, że ze stosowaniem dziurawca nie należy przesadzać. Jego działanie zwiększa wrażliwość skóry na światło słoneczne i picie go w okresach normalnego “doświetlenia” może spowodować reakcje fototoksyczne (!)

Po trzecie: SenSleep

Jeszcze wiek temu, życie naturalnie zwalniało w okresie jesienno-zimowym i nie bez przyczyny chodzili spać “z kurami”. Światło świec nie pozwalało wykonywać normalnych, codziennych zadań. Dzisiaj mamy trochę inaczej – technologie, które zawędrowały pod strzechy pozwalają nam tę aktywność przedłużyć praktycznie w nieskończoność.

Dlatego tej jesieni zamierzam wdrożyć zasadę – żadnego sprzętu elektronicznego po 23.00. Wyjątek – Kindle. Warto ten czas wykorzystać zgodnie z naturą – czyli na sen, którego dobroczynne skutki są oczywiste. Żeby nie prawić truizmów napiszę tylko, że naukowcy z Uniwesytetu w Portland przeprowadzili badania na próbie 15 tys. starszych osób. Na ich podstawie stwierdzili, że średnia długość ich snu wynosi 7,5h, a co ciekawe, większość stulatków w tej grupie sypia nawet do 10 godzin. Jest to zatem namacalny dowód na to jak dłuższy sen przedłuża życie.

Zadbanie o takie trzy czynniki sprawia, że moja podatność na obniżki nastroju jest zdecydowanie mniejsza.

Znacie inne sposoby na walkę z jesienną doliną? Podzielcie się w komentarzu!

Ikona Sleep zaprojektowana przez Melonnie Manohar z The Noun Project