Forum IAB 2010 – podsumowanie
Tak jak w zeszłym roku, miałem okazję wybrać się na, jak twierdzą organizatorzy, “najbardziej inspirującą konferencję internetową roku”, czyli Forum IAB 2010. I tak tak jak poprzednio kilka moich obserwacji na temat wystąpień.
Tradycyjnie, organizatorzy pierwszego dnia postanowili zaprosić gości zagranicznych i znanych. Takich, których prezentacje mają stanowić prawdziwe inspiracje dla naszego polskiego światka internetowego, podążającego za zagranicznymi trendami. Czy się to udało?
Ciekawostką jest, że konferencję otworzył Wicepremier i Minister Gospodarki, Waldemar Pawlak. Jak to z takimi otwarciami bywa, krótka przemowa obfitowała raczej w ogólniki. Trzeba natomiast powiedzieć, że były to ogólniki przyjemne do słuchania oraz zdradzające zasób doświadczenia internetowego mówcy i pewnych faktów, o których znajomość trudno podejrzewać przeciętnych polityków tego pokroju. Jako ciekawostka, od kolegi, z którym byłem na konferencji, dowiedziałem się, że moje przypuszczenia nie są przesadzone, bo Wicepremier nie tylko jest ugruntowanym userem, ale także orędownikiem Linuksa.
Tak jak wspomniałem, pierwszy dzień miał obfitować w wyjątkowe inspiracje pochodzące zza granicy. Jeśli chodzi zaś o prezentacje prawdziwie inspirujące to można je skondensować do jednej – autorstwa Mike’a Walsha, która to była przygotowana na rzetelnym poziomie nie tylko pod względem tematyki, ale i sposobu, struktury i tzw. flow. Co do samej merytoryki, do zastanowienia prowokują wnioski Mike’a. Mówią one mniej więcej o tym, że przyszłość Internetu i branży, najbardziej zależeć będzie od krajów, które w momencie obecnym są online tylko w małym ułamku, czy potencjalne nie do końca rozwiniętym np. Chiny, Rosja, Brazylia itd. Wg prognoz zawartych w prezentacji, za półtorej dekady, kiedy światowy Internet zajdzie rzeczywiście pod strzechy, również te w Afryce, nastąpi druga rewolucja, która tym razem nie będzie inicjowana inicjowana przez nowinki z USA, których odsetek mieszkańców korzystających z Internetu to zaledwie 16%(!).
Inne zasługujące pierwszego dnia, na uwagę, prezentacje to np. wystąpienie Chrisa Dobsona z BBC. Pokazało ono, że wbrew obiegowym opiniom, dotychczasowi dostawcy contentu m.in. papierowego, nie tylko nie muszą tracić na zainteresowaniu z powodu koncentracji uwagi czytelników na treściach online, ale również profitować poprzez śledzenie i odpowiednie dostosowanie się do trendów (takich jak np. wykorzystanie iPad’a czy innych nowopowstałych narzędzi). Jakże to odmienne spojrzenie oferowane w odróżnieniu np. od rewelacji serwowanych przez Ruperta Murdocha.
Atrakcją miał być występ Seth’a Godin‘a, w przekazie na żywo z Nowego Jorku. Tutaj trzeba przyznać, że jakkolwiek światowy sensei bloggerów dość ciekawie opowiadał o niestandardowym podejściu do idei pozyskania uwagi konsumentów, to całe wystąpienie było strasznie ciężkie ze względu na beznadziejną wręcz, urywaną jakość przekazu. Mam wrażenie, że zwykły Skype lepiej rozwiązałby sprawę niż zapewne skomplikowany sprzęt telekonferencyjny zapewniony przez organizatorów.
Strasznym rozczarowaniem okazała się dla mnie prezentacja Kaisera Kuo, dyrektora w Baidu, czyli chińskiej wyszukiwarki, która po opuszczeniu Chin przez Google stała się monopolistą na rynku. Wystąpienie było monotonne i nie dostarczyło odpowiedzi na tytuł prezentacji (Mity o chińskim Internecie czyli “za wielkim firewallem”).
Średnio zaś zasługiwała na uwagę Agnès Alazard-Rool, przedstawicielka portalu auFiminin.com, której fatalna, czytana z kartki prezentacja była niczym innym jak handlem obwoźnym zapewnionym przez bycie jednym ze sponsorów głównych. Chyba nie zupełnie o to taką inspirację chodziło.
Podsumowując
Forum IAB 2010 i odpowiadając na pytanie zawarte na wstępie – w moim odczuciu nazywanie konferencji najbardziej inspirującym wydarzeniem roku, jest stwierdzeniem nieco na wyrost. I zastanawiając się na ile jest to wina organizatorów muszę powiedzieć, że pretensje do nich są raczej niewłaściwe. Ogólny poziom techniczny, logistyczny i organizacyjny był jak na polskie warunki na przyzwoitym poziomie. Nie do końca właściwy dobór prelegentów z jednej strony może być to wynikiem konieczności zadośćuczynienia sponsorom konferencji, z których każdy chciałby mniej lub bardziej się sprzedać. Z drugiej chęć doboru prelegentów na światowym poziomie, nie do końca będąc w stanie przewidzieć, że nie wszyscy z nich mogą okazać się tak porywający jak zakładano. Intencje zatem jak najlepsze. Mojego niedosytu nie zaspokoił również drugi dzień składający się z bloków wystąpień do wyboru. Oprócz kliku rzetelnych prezentacji, dających się policzyć na palcach jednej ręki (Maciek Budzich rzecz o bloggerach, Łukasz Lewandowski z K2 o geolokalizacji, dwie panie z Mindshare o planowaniu kampanii internetowych), mowa była o rzeczach, które w ciągu roku przewinęły się w niejednym czytniku RSS i korzyścią była raczej skondensowana forma oraz utrwalenie powtórzonej po raz kolejny treści.
Być może jestem tu nazbyt surowy patrząc z punktu widzenia tylko mojego własnego czytnika RSSów i moich odczuć.
Bo ogólnie należy podkreślić, że Forum IAB jakkolwiek może rzeczywiście nie najbardziej inspirujące, to niewątpliwie jest nadal jest pozycją zasługującą na uwagę polskich marketerów, wydawców, agencji i innych podmiotów związanych z polską branżą interaktywną i chwała organizatorom za to, że istnieje i najwyraźniej ma się dobrze.
testowy 2