Ergonomia klawiatury – szybki test Microsoft Arc i Apple

Średnio podsumowując, spędzam dziennie przed komputerem minimum 10 godzin. Oczywiście w dni powszednie – bo w soboty i niedziele mniej. Przy takim obciążeniu, po kilku latach pracy zawodowej zauważam pierwsze symptomy wszystkich niedociągnięć swojej ergonomii albo raczej jej braku. Ciągle uczę się jak drobnymi zmianami można co-nieco polepszyć. I tak jakiś czas temu, postanowiłem znaleźć sobie klawiaturę idealną do pracy. 

W domu

pracuję na komputerze PC z pełnowymiarową klawiaturą Apple. Jak do tej pory nie znalazłem lepszej i wygodniejszej. Wśród posiadaczy komputerów innych niż system Mac OS, pojawiają się wątpliwości jak przebiega codzienna współpraca klawiatury ze znaczkiem jabłka i zmienionym położeniem kilku kluczowych klawiszy np. ALT.

Nie jest to nic strasznego – wystarczy na samym początku skorzystać z darmowych programów pozwalających na przemapowanie nie pasujących nam klawiszy. Najskuteczniejszym i najbardziej przyjaznym jaki znalazłem jest darmowy programik SharpKeys. Przy jego pomocy można przestawić ALTy w odpowiednie miejsce, dodać brakujący przycisk PrintScreen (np. zamiast klawisza F13), a nawet podlinkować pod klawisz jabłka przycisk Windows. Tym sposobem otrzymamy w pełni logiczną klawiaturę PCtową w designie Maca i o doskonałej ergonomii pisania. Pod drugim systemem, w którym zdarza mi się pracować, linuksem Ubuntu problemu nie ma wcale bo system sam w sobie ma skatalogowane kilka rodzajów klawiatur Macowych.

Paluchy przebiegają pewnie po niewysokich klawiszach, które pracują bardzo cicho, a aluminium, w którym są zamieszczone sprawia wrażenie bardzo estetycznego i jest łatwe w utrzymaniu czystości.

W pracy

Ponieważ w pracy pracuję na laptopie, wyposażonym w skróconą wersję bez klawiatury alfanumerycznej, postanowiłem znaleźć coś analogicznego – kompaktowego. Tylko po to żeby zbyt daleko nie przenosić ręki na mysz nad częścią alfanumeryczną. W związku z tym przetestowałem dwa egzemplarze produktów, dwóch wrogich imperiów.

Na pierwszy ogień poszła skrócona wersja klawiatury Apple. Pomny łatwości przemapowania klawiszy na większej siostrze nie myślałem, że spotkam się z jakimiś problemami na krótkiej. Największym jej problemem, jest rzecz, z którą normalnie funkcjonują posiadacze Macbooków – klawisz funkcyjny zamiast CTRL i brak klawisza DEL, który uzyskujemy poprzez przyciśnięcie klawisza funkcyjnego + Backspace. I tu SharpKeys niestety poległo bo niestety nie kataloguje takich rzeczy jak klawisz Fn co w finale dało brak Delete i kombinacje gdzie go zamieścić.

Po dniu pracy z klawiszem DEL podlinkowanym pod rzadko używaną tyldę, poległem jednak z kretesem. Dodatkowym dobiciem było ustawiczne nietrafianie w przesunięty CTRL co przy pisaniu ton maili pod koniec dnia zaowocowało furią… Nie pomogło też genialne zmieszczenie na tak małej powierzchni klawiszy kierunkowych, co rzadko zdarza się w tego typu klawiaturach, ani wszystkie pozostałe zalety analogiczne do pełnowymiarowej klawiatury Apple. Zatem finalnie, test krótkiej klawiatury Apple zakończył się dla mnie, PCtowca, porażką.

Drugim typem była, więc najbardziej PCtowa jaka tylko może być, opływowa i prawie równie designerska, klawiatura Microsoft Arc w wersji czarnej.

Jej niewątpliwe zalety wynikają z niezmiernej wygody i naturalnego ułożenia rąk. Do nieco twardszych klawiszy trzeba się nieco przyzwyczaić co w sumie nie jest trudne. Bezproblemowe jest też podłączenie samej klawiatury i bezprzewodowego nadajnika. Bezproblemowo działają też przyciski regulacji głośności i inne mediowe wstawki. Po jednym dniu pracy, błyszcząca powierzchnia klawiatury była co prawda pełna odcisków rąk, ale widać to tylko pod światło, a szybkie przetarcie likwiduje ten efekt.

Żeby jednak zalet nie było zbyt wiele, w tym miejscu znów dochodzimy do rozmieszczenia klawiszy. Do umieszczenia Home, End, Page Up i Down zamiast części klawiszy funkcyjnych można się przyzwyczaić, tak samo jak Delete w samym narożniku (trzeba wspomnieć, że chodzą bardziej „miękko” niż pozostałe, co też wymaga przyzwyczajenia).

O tyle do spraw gustu należy skumulowanie klawiszy kierunkowych do jednego. Niestety nie nadaje się on do szybkiej edycji tekstu ani przemieszczania po komórkach Excelowych. Nie nadaje się też zapewne do gier.

Finalnie jednak czynnikiem, który zniechęcił mnie do klawiatury Microsoft Arc była kosmicznie dłuuuga spacja, która spowodowała odsunięcie prawego ALTa gdzieś daleko poza horyzont tego co normalny człowiek może zrobić z kciukiem. Normalnie używając polskich znaków, pod koniec dnia pracy mogę powiedzieć, że czułem w prawej dłoni dziwny dyskomfort. Być może znajdą się tacy, dla których rozciągnięcie i nienaturalne wyginanie kciuka w stawie to tylko kwestia treningu. Niewiele ma to jednak wspólnego z ergonomią, którą chciałem osiągnąć. Dlatego klawiatura Arc, tak jak jej poprzedniczka, trafiła z powrotem do sklepu.

Status obecny moich potyczek z klawiaturami jest taki, że w pracy używam biedniejszej wersji tego co mam w domu. Czyli podróby pełnowymiarowej klawiatury Apple w postaci Tracer Exclusive Enzo. Układ klawiszy prawie ten sam, sama klawiatura jest w wersji „upecetowionej” z przyciskami Windows itp. Hałas i o wiele mniej płynne przeskakiwanie palców po  klawiszach o nieco innym skoku i chyba też wysokości, sprawiają jednak, że zawsze będzie to tylko biedniejsza wersja limuzyny, jaką jest klawiatura Mac.

Ikona Keyboard zaprojektowana przez Andrew Rockefeller z Noun Project