Forum IAB 2010 – podsumowanie
Tak jak w zeszłym roku, miałem okazję wybrać się na, jak twierdzą organizatorzy, “najbardziej inspirującą konferencję internetową roku”, czyli Forum IAB 2010. I tak tak jak poprzednio kilka moich obserwacji na temat wystąpień.
Tradycyjnie, organizatorzy pierwszego dnia postanowili zaprosić gości zagranicznych i znanych. Takich, których prezentacje mają stanowić prawdziwe inspiracje dla naszego polskiego światka internetowego, podążającego za zagranicznymi trendami. Czy się to udało? – odpowiedź na końcu posta.
Ciekawostką jest, że konferencję otworzył Wicepremier i Minister Gospodarki, Waldemar Pawlak. Jak to z takimi otwarciami bywa, krótka przemowa obfitowała raczej w ogólniki. Trzeba natomiast powiedzieć, że były to ogólniki przyjemne do słuchania oraz zdradzające zasób doświadczenia internetowego mówcy i pewnych faktów, o których znajomość trudno podejrzewać przeciętnych polityków tego pokroju. Jako ciekawostka, od kolegi, z którym byłem na konferencji, dowiedziałem się, że moje przypuszczenia nie są przesadzone, bo Wicepremier nie tylko jest ugruntowanym userem, ale także orędownikiem Linuksa.
Tak jak wspomniałem, pierwszy dzień miał obfitować w wyjątkowe inspiracje pochodzące zza granicy. Jeśli chodzi zaś o prezentacje prawdziwie inspirujące to można je skondensować do jednej – autorstwa Mike’a Walsha, która to była przygotowana na rzetelnym poziomie nie tylko pod względem tematyki, ale i sposobu, struktury i tzw. flow. Co do samej merytoryki, do zastanowienia prowokują wnioski Mike’a. Mówią one mniej więcej o tym, że przyszłość Internetu i branży, najbardziej zależeć będzie od krajów, które w momencie obecnym są online tylko w małym ułamku, czy potencjalne nie do końca rozwiniętym np. Chiny, Rosja, Brazylia itd. Wg prognoz zawartych w prezentacji, za półtorej dekady, kiedy światowy Internet zajdzie rzeczywiście pod strzechy, również te w Afryce, nastąpi druga rewolucja, która tym razem nie będzie inicjowana inicjowana przez nowinki z USA, których odsetek mieszkańców korzystających z Internetu to zaledwie 16%(!).
Inne zasługujące pierwszego dnia, na uwagę, prezentacje to np. wystąpienie Chrisa Dobsona z BBC. Pokazało ono, że wbrew obiegowym opiniom, dotychczasowi dostawcy contentu m.in. papierowego, nie tylko nie muszą tracić na zainteresowaniu z powodu koncentracji uwagi czytelników na treściach online, ale również profitować poprzez śledzenie i odpowiednie dostosowanie się do trendów (takich jak np. wykorzystanie iPad’a czy innych nowopowstałych narzędzi). Jakże to odmienne spojrzenie oferowane w odróżnieniu np. od rewelacji serwowanych przez Ruperta Murdocha.
Atrakcją miał być występ Seth’a Godin‘a, w przekazie na żywo z Nowego Jorku. Tutaj trzeba przyznać, że jakkolwiek światowy sensei bloggerów dość ciekawie opowiadał o niestandardowym podejściu do idei pozyskania uwagi konsumentów, to całe wystąpienie było strasznie ciężkie ze względu na beznadziejną wręcz, urywaną jakość przekazu. Mam wrażenie, że zwykły Skype lepiej rozwiązałby sprawę niż zapewne skomplikowany sprzęt telekonferencyjny zapewniony przez organizatorów.
Strasznym rozczarowaniem okazała się dla mnie prezentacja Kaisera Kuo, dyrektora w Baidu, czyli chińskiej wyszukiwarki, która po opuszczeniu Chin przez Google stała się monopolistą na rynku. Wystąpienie było monotonne i nie dostarczyło odpowiedzi na tytuł prezentacji (Mity o chińskim Internecie czyli “za wielkim firewallem”).
Średnio zaś zasługiwała na uwagę Agnès Alazard-Rool, przedstawicielka portalu auFiminin.com, której fatalna, czytana z kartki prezentacja była niczym innym jak handlem obwoźnym zapewnionym przez bycie jednym ze sponsorów głównych. Chyba nie zupełnie o to taką inspirację chodziło.
Podsumowując
Forum IAB 2010 i odpowiadając na pytanie zawarte na wstępie – w moim odczuciu nazywanie konferencji najbardziej inspirującym wydarzeniem roku, jest stwierdzeniem nieco na wyrost. I zastanawiając się na ile jest to wina organizatorów muszę powiedzieć, że pretensje do nich są raczej niewłaściwe. Ogólny poziom techniczny, logistyczny i organizacyjny był jak na polskie warunki na przyzwoitym poziomie. Nie do końca właściwy dobór prelegentów z jednej strony może być to wynikiem konieczności zadośćuczynienia sponsorom konferencji, z których każdy chciałby mniej lub bardziej się sprzedać. Z drugiej chęć doboru prelegentów na światowym poziomie, nie do końca będąc w stanie przewidzieć, że nie wszyscy z nich mogą okazać się tak porywający jak zakładano. Intencje zatem jak najlepsze. Mojego niedosytu nie zaspokoił również drugi dzień składający się z bloków wystąpień do wyboru. Oprócz kliku rzetelnych prezentacji, dających się policzyć na palcach jednej ręki (Maciek Budzich rzecz o bloggerach, Łukasz Lewandowski z K2 o geolokalizacji, Marcin Maj o interaktywności w ogóle, panie z Mindshare o planowaniu kampanii internetowych), mowa była o rzeczach, które w ciągu roku przewinęły się w niejednym czytniku RSS i korzyścią była raczej skondensowana forma oraz utrwalenie powtórzonej po raz kolejny treści. Być może jestem tu nazbyt surowy patrząc z punktu widzenia tylko mojego własnego czytnika RSSów i moich odczuć. Bo ogólnie należy przyznać, że Forum IAB jakkolwiek może rzeczywiście nie najbardziej inspirujące, to niewątpliwie jest nadal jest pozycją zasługującą na największą uwagę polskich marketerów, wydawców, agencji i innych podmiotów związanych z polską branżą interaktywną i chwała organizatorom za to, że istnieje i najwyraźniej ma się dobrze.
read more10 złotych zasad dotyczących spotkań
Kiedyś, pracując w Niemczech, miałem szefa Anglika słynącego z pedanterii i zorganizowania. Ostatnio, wertując stare dokumenty trafiłem na jedną z agend naszych, comiesięcznych spotkań zespołu. Pod agendą, zgodnie z jego zwyczajem wypunktowane było 10 złotych zasad dotyczących spotkań, którymi postanowiłem się podzielić.
Zatem:
1. Nie organizuj lub nie bierz udziału w spotkaniu, które nie ma określonego celu lub agendy z punktami do omówienia.
2. Zapewnij abyś Ty i inni byli właściwie przygotowani do spotkania – upewnij się, że z odpowiednim wyprzedzeniem, dotarły do wszystkich potrzebne informacje .
3. Nie koncentruj uwagi na własnych problemach, ale na osiągnięciu celu spotkania.
4. Niech problemy z przeszłości pozostaną przeszłością.
5. Szanuj opinie innych i nie forsuj własnego zdania ich kosztem.
6. Nie używaj zwrotów dynamitów (“killer phrases”) ani podchwytliwych pytań retorycznych.
7. Nie brnij w monolog lecz rób krótkie podsumowania lub zadawaj pytania na temat.
8. Nie używaj telefonu komórkowego, laptopa czy innych narzędzi komunikacyjnych. Nie daj się wyciągać ze spotkania innym.
9. Nigdy nie przekraczaj zaplanowanego czasu spotkania.
10. Nalegaj na terminowe dostarczenie minutek ze spotkania i podejmij dalsze czynności, które wspólnie zostały ustalone.
Bardzo pouczające. W praktyce jednak nasze spotkania wyglądały tak, że na dwie godziny, raz w miesiącu do Bonn zjeżdżaliśmy z Frankfurtu wynajętym samochodem ja i mój niemiecki kolega Danny. Helene i Francois przylatywali z Paryża, Andreas przylatywał z Londynu. W zasadzie oprócz szefa, tylko Greta była na miejscu. Bardziej niż na zapewnieniu informacji, focus ogniskował się na zapewnieniu odpowiedniego cateringu. W sumie “dziesięć złotych zasad” było nawet przestrzegane, ale z czasem spotkania merytoryczne przerodziły się w spotkania – “sztuka dla sztuki”. Zatraciło się też gdzieś poczucie bezsensu długich i kosztownych podróży. Cóż – korporacja.
Dlatego zanim zgodzimy się uczestniczyć w jakimkolwiek spotkaniu, warto zadać sobie pytanie czy naprawdę jest potrzebne, a sprawy nie można rozwiązać w prostszy i szybszy sposób.
read more8 sposobów na oszczędzanie cennego czasu + darmowy e-book
To, że w dzisiejszych czasach najcenniejszym, codziennym zasobem jest czas, nikogo nie trzeba przekonywać.
Jedni w codziennym natłoku obowiązków radzą sobie lepiej, inni gorzej. Niektórzy mają wrodzony talent do unikania zżeraczy czasu, bezbłędnie je identyfikując. Większość z nas jednak dość łatwo się rozprasza. Wynika to głównie z tego, że nie jesteśmy świadomi jak drobne, nic nie znaczące czynności, które same w sobie trwają dosłownie chwilę, potrafią się skumulować w godziny i dni. I tak rzeczy, które notujesz sobie w poniedziałek z rana, przesuwają się na wtorek, środę itd.

Dla tych, którzy nie potrafią z nieubłaganie biegnącym czasem poradzić sobie sami, dostępne są liczne publikacje. Oczywiście najwięcej w tak nowych dziedzinach zarządzania mają do powiedzenia eksperci z USA, którzy piszą w sposób prosty i przyjemny. Jedną z takich książek jest “Zrób to od razu” Kerry’ego Gleeson’a. Chociaż książka traktuje o zawodowej części zarządzania czasem, to z punktu widzenia osoby, która próbuje pamiętać o stosowaniu tych porad na co dzień, na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że wprowadza sporo tzw. higieny czasowej również w życiu prywatnym.
Najbardziej przydatnych i odkrywczych dla mnie 8 wskazówek zawartych w książce można by podsumować następująco:
- analogicznie do tytułu książki. Oczywiście jeśli zajmie Ci to mniej niż kilka minut. Jeśli to większe zadanie, zaplanuj kiedy je wykonasz.
Skoncentruj się tylko na tym co robisz tu i teraz. Wyłącz powiadomienie o nowej poczcie, wycisz telefon. Nie rozpraszaj się wszystkim co Cię nieustannie dookoła atakuje.3. Rozwiązuj problemy gdy są jeszcze małe4. Zredukuj liczbę zakłóceń
Miej porządek na biurku. Nie trać czasu na tłumaczenie się innym dlaczego czegoś nie zrobiłeś – zdobądź reputację człowieka, który wykonuje wszystko na czas.5. Nadrób zaległości
Najpierw sporządź listę zaległych rzeczy. Potem ustal w jakiej kolejności je załatwisz. Zaplanuj załatwienie jednej zaległej sprawy na każdy dzień. Jeśli zaległości się powtarzają, ustal dlaczego i wyeliminuj przyczyny.6. Myśl o przyszłości, a nie o przeszłości
Nie pozwól by Twoją kreatywność zżerały niezałatwione sprawy z przeszłości. Pozbądź się ich (patrz punkt 5).
7. Najpierw załatw rzeczy najtrudniejsze albo te, których najbardziej Ci się nie chce.
8. Pochwal się za to co zrobiłeś.
Rzeczy wymienione powyżej zawarte są w zasadzie w pierwszym rozdziale książki i jest to tylko ułamek cennych obserwacji zawartych w dalszej części, warto więc pokusić się o jej zakup.
Oczywiście w Sieci można znaleźć również mnóstwo blogów i darmowych publikacji na tematy związane z zarządzaniem czasem. Jedną z ciekawszych, niejako branżowych, na które trafiłem jest Time Management for Creative People – e-book autorstwa Marka McGuiness’a do pobrania za darmo. Bo wbrew powszechnemu przekonaniu, wykonywanie pracy związanej z działalnością artystyczną jest trudne bez poukładania sobie otoczenia fizycznego i mentalnego. “Artystyczny nieład” to pojęcie bardzo względne bo kreatywni to bardzo często osoby wręcz pedantycznie organizujące wszystkie wymiary przestrzeni wokół siebie.
read morePrezentacja przetargowa cz. 6 – zakończenie
Kilka sugestii na zakończenie prezentacji
Przygotuj się na to, że klient może nie chcieć odpowiadać na Twoje pytania o to jak podobają się koncepcje. Możesz natomiast wywnioskować to z pytań, które padły w trakcie prezentacji lub tuż po. W niewinnej prośbie o doszczegółowienie takiego czy innego wykresu, łatwo wychwycić zarówno euforię z pomysłu, jak i irytację, że nie odpowiada on założeniom. Bardzo korzystnie zostaniesz odebrany jeśli w przypadku wychwycenia wątpliwości, dodatkowo uargumentujesz drażliwą kwestię. Jeśli okazało się, że koncepcje zupełnie nie wpisują się w oczekiwania klienta, nie brnij w stanowisko “agencja wie lepiej”. Nie jest to jednak regułą – bo w praktyce wiele przełomowych kampanii powstało po wielkich bojach agencji z klientem i finalnego przekonania go do wyboru zupełnie nowej drogi.
Pamiętaj aby odpowiednio wcześniej przygotować nośniki, na których możesz zostawić prezentację klientowi. Płyty, nadal chętnie używane w tym celu są trochę mniej praktyczne niż np. obrandowany nazwą agencji pendrive, na którym o wiele szybciej możesz zgrać ostatnią wersję jeszcze w pociągu albo tuż przed wejściem. Unikaj sytuacji, w której masz dosyłać prezentację mailem czy przez ftp. Bywa, że klient czy zespół przetargowy jest pod takim wrażeniem, że chce na bieżąco podsumować koncepcję tuż po waszym wyjściu. Chyba nie chcesz go tego pozbawić?
Nie proś o gadżety albo darmowe produkty klienta dla “dzielnego teamu kreatywnego, który raczył przygotować tak piękne rzeczy”. Wskazówka teoretycznie nie wymagająca komentarza, jednak okazuje się, że nie zawsze na tyle oczywista dla niektórych spoufalających się osobników :)
Nie przedłużaj. Klient może mieć wiele prezentacji, zatem nie zagaduj, nie delektuj się nawet gdy atmosfera wydaje Ci się rodzinna i przyjemna, a wy odebrani entuzjastycznie. Bądź wrażliwy na pierwsze niewerbalne sygnały świadczące o chęci zamknięcia prezentacji. Na koniec podsumuj ustalenia jeśli takowe nastąpiły i pamiętaj – lepiej zostawić niedosyt niż przesyt.
read morePrezentacja przetargowa cz. 5 – merytoryka
Oto nadszedł dzień prezentacji.
Jeśli wcześniej tego nie zrobiłeś, zapytaj osoby z zespołu przetargowego która to prezentacja w ciągu dnia. Często zainteresowani umawiają trzy lub nawet cztery prezentacje jednego dnia i jeśli nie zmieścisz się w Twoich dwóch czy trzech godzinach, zafundujesz im spory dyskomfort. Zwłaszcza gdy występujesz w środku dnia, nieświadomie nie zostawiając Klientowi nawet 10 minut na przełknięcie lunchu :) Zatem od samego początku pilnuj czasu i kontroluj luźne, acz sympatyczne rozmowy, żarciki i wywody zbaczające z pokazania Waszej ciężko wypracowanej wizji.
W żadnym momencie prezentacji nie próbuj antycypować co przynieśli konkurenci i ustosunkowywać się do ich domniemanych propozycji. Unikaj stanowiska “bo my Was rozumiemy lepiej niż oni”. Ta pokusa dotyczy zwłaszcza agencji, które dotychczas lub w przeszłości obsługiwały markę i wydaje im się, że czują się u Klienta jak w domu. Podsumowując: nie panosz się! :)
Nie dopuść do tego aby sposób w jaki mówisz odwracał uwagę tego co mówisz. Mów z entuzjazmem, ale nie nakręcaj się, nie zapowietrzaj swoimi pomysłami. Niech Klient zapamięta treść prezentacji, a nie jej formę.
Konstrukcja prezentacji
Osoba po stronie klienta, który zaprosiła cię do przetargu prawdopodobnie zdążyła już zapoznać się z Twoim portfolio. Jeśli jednak chcesz przedstawić innym osobom z zespołu przetargowego swój credential – potraktuj go bardziej jako krótki i zwięzły wstęp na maks 3-5 minut. Wygłaszanie na swój temat peanów, po których następuje seria biednych i nieprzemyślanych konceptów, może zostawić Klientowi pewien niesmak lub zniecierpliwić tych, którzy od początku czekają na konkretne obrazki.
O ile nie stanowi tego przedmiot prezentacji, nie przesadzaj też ze strategią. Wyważ ją – w stosunku do części kreatywnej. Po żołniersku i treściwie pokazuj swój tok myślowy w dochodzeniu do poszczególnych konkluzji. Dygresje na temat znanych przykładów rynkowych zostaw sobie na “w razie czego”. Bądź przekonany o słuszności obranej drogi – unikaj sformułowań w stylu “wydaje mi się” czy “prawdopodobnie”. Tezy poprzyj wiarygodnymi danymi czy badaniami – w sposób łopatologiczny. Co prawda Klienci i tak nieświadomie oceniają prezentacje intuicyjnie, ale pomysł musi być naprawdę jedyny w swoim rodzaju i łamiący wszelkie konwenanse żeby Klient go kupił bez ładnie wyglądających słupków w tle. Jeśli zamieszczasz wykresy, niech kreatywni przygotują je w jakiś fajny, mało skomplikowany sposób. Jeśli w swoim doświadczeniu agencyjnym możecie pochwalić się analogicznymi sytuacjami, zrób to. Jeśli nie musisz, unikaj przy tym podawania zbytnich szczegółów – aby nie narazić się na opinię niefrasobliwego w kwestii poufności danych innych klientów.
Koncepty pokaż najlepiej trzy. Wg znanej zasady – najlepszy na początku, najgorszy w środku, a drugi co do miodności, na końcu. Jeśli wymyśliliście więcej konceptów, najpierw zastanów się czy są na tyle dobre aby dodatkowo przegadywać cenny czas prezentacji, czy nie można ich połączyć z którymś z poprzednich. Pokazuj klarowny podział przy przejściach od jednego pomysłu do drugiego aby Klient nie miał wątpliwości gdy będzie przeglądał prezentację po raz drugi w zaciszu swojego biurka. Oprócz ogólnych linii, każdy koncept pokaż w podobny, analogiczny sposób uwzględniając poszczególne pola aktywności, które należało według Briefu, zagospodarować. Pamiętaj, że w większości przypadków “mniej znaczy więcej” :)
Budżet
Na końcu prezentacji obligatoryjnie pokaż podział budżetu. Wyjątkiem jest wyraźna, wcześniejsza odpowiedź Klienta, że nie oczekuje takowego. Irytacja spowodowana brakiem kosztorysu potrafi przebić wszystkie inne. Szczytem beztroski w odpowiedzi na pytanie Klienta “Co z kosztorysem?” jest zblazowane: “Wszystkie koncepcje mieszczą się w budżecie” nie poparte żadnymi kwotami. Klient będzie czuł się bardziej bezpiecznie jeśli rozpiszesz realizację każdej z koncepcji na zasadzie zaangażowania godzinowego poszczególnych stanowisk. Jeśli jeszcze na to za wcześnie, pokaż choćby wiarygodne ramy, ale w oparciu nie o okrągłe kwoty, a szacunkową pracę Twoich ludzi.
Jeśli Klient przeszacował budżet, nie dobijaj za wszelką cenę do górnej granicy. Uczciwe oznajmienie, że jesteś w stanie zrobić kampanię za mniejsze pieniądze, wychodząc przy tym na swoje, pokaże, że szanujesz finanse Klienta i zwiększy szanse na współpracę w przyszłości. Pomyśl o tym, że niemal wszystkie agencje starają się “dobić do deski” i jaką przewagę konkurencyjną możesz zyskać odmiennym podejściem.
Jeszcze jedno – nawet najbardziej przełomowy koncept nie usprawiedliwia przekroczenia budżetu, które działa na Klienta jak kubeł zimnej wody i na wejściu dystansuje.
Przeczytaj pozostałe odcinki serii!
Część 2: Rozpoznanie klienta
Część 3: Skład zespołu przetargowego i logistyka
Część 4: Sprzęt i infrastuktura
Część 5: Merytoryka czyli zawartość prezentacji
Część 6: Zakończenie prezentacji
Jeśli wcześniej tego nie zrobiłeś, zapytaj osoby z zespołu przetargowego która to prezentacja w ciągu dnia. Często zainteresowani umawiają trzy lub nawet cztery prezentacje jednego dnia i jeśli nie zmieścisz się w Twoich dwóch czy trzech godzinach, zafundujesz im spory dyskomfort. Zwłaszcza gdy występujesz w środku dnia, nieświadomie nie zostawiając Klientowi nawet 10 minut na przełknięcie lunchu :) Zatem od samego początku pilnuj czasu i kontroluj luźne, acz sympatyczne rozmowy, żarciki i wywody zbaczające z pokazania Waszej ciężko wypracowanej wizji.
W żadnym momencie prezentacji nie próbuj antycypować co przynieśli konkurenci i ustosunkowywać się do ich domniemanych propozycji. Unikaj stanowiska “bo my Was rozumiemy lepiej niż oni”. Ta pokusa dotyczy zwłaszcza agencji, które dotychczas lub w przeszłości obsługiwały markę i wydaje im się, że czują się u Klienta jak w domu. Podsumowując: nie panosz się! :)
Nie dopuść do tego aby sposób w jaki mówisz odwracał uwagę tego co mówisz. Mów z entuzjazmem, ale nie nakręcaj się, nie zapowietrzaj swoimi pomysłami. Niech Klient zapamięta treść prezentacji, a nie jej formę.
Konstrukcja prezentacji
Osoba po stronie klienta, który zaprosiła cię do przetargu prawdopodobnie zdążyła już zapoznać się z Twoim portfolio. Jeśli jednak chcesz przedstawić innym osobom z zespołu przetargowego swój credential – potraktuj go bardziej jako krótki i zwięzły wstęp na maks 3-5 minut. Wygłaszanie na swój temat peanów, po których następuje seria biednych i nieprzemyślanych konceptów, może zostawić Klientowi pewien niesmak lub zniecierpliwić tych, którzy od początku czekają na konkretne obrazki.
O ile nie stanowi tego przedmiot prezentacji, nie przesadzaj też ze strategią. Wyważ ją – w stosunku do części kreatywnej. Po żołniersku i treściwie pokazuj swój tok myślowy w dochodzeniu do poszczególnych konkluzji. Dygresje na temat znanych przykładów rynkowych zostaw sobie na “w razie czego”. Bądź przekonany o słuszności obranej drogi – unikaj sformułowań w stylu “wydaje mi się” czy “prawdopodobnie”. Tezy poprzyj wiarygodnymi danymi czy badaniami – w sposób łopatologiczny. Co prawda Klienci i tak nieświadomie oceniają prezentacje intuicyjnie, ale pomysł musi być naprawdę jedyny w swoim rodzaju i łamiący wszelkie konwenanse żeby Klient go kupił bez ładnie wyglądających słupków w tle. Jeśli zamieszczasz wykresy, niech kreatywni przygotują je w jakiś fajny, mało skomplikowany sposób. Jeśli w swoim doświadczeniu agencyjnym możecie pochwalić się analogicznymi sytuacjami, zrób to. Jeśli nie musisz, unikaj przy tym podawania zbytnich szczegółów – aby nie narazić się na opinię niefrasobliwego w kwestii poufności danych innych klientów.
Koncepty pokaż najlepiej trzy. Wg znanej zasady – najlepszy na początku, najgorszy w środku, a drugi co do miodności, na końcu. Jeśli wymyśliliście więcej konceptów, najpierw zastanów się czy są na tyle dobre aby dodatkowo przegadywać cenny czas prezentacji, czy nie można ich połączyć z którymś z poprzednich. Pokazuj klarowny podział przy przejściach od jednego pomysłu do drugiego aby Klient nie miał wątpliwości gdy będzie przeglądał prezentację po raz drugi w zaciszu swojego biurka. Oprócz ogólnych linii, każdy koncept pokaż w podobny, analogiczny sposób uwzględniając poszczególne pola aktywności, które należało według Briefu, zagospodarować. Pamiętaj, że w większości przypadków “mniej znaczy więcej” :)
Budżet
Na końcu prezentacji obligatoryjnie pokaż podział budżetu. Wyjątkiem jest wyraźna, wcześniejsza odpowiedź Klienta, że nie oczekuje takowego. Irytacja spowodowana brakiem kosztorysu potrafi przebić wszystkie inne. Szczytem beztroski w odpowiedzi na pytanie Klienta “Co z kosztorysem?” jest zblazowane: “Wszystkie koncepcje mieszczą się w budżecie” nie poparte żadnymi kwotami. Klient będzie czuł się bardziej bezpiecznie jeśli rozpiszesz realizację każdej z koncepcji na zasadzie zaangażowania godzinowego poszczególnych stanowisk. Jeśli jeszcze na to za wcześnie, pokaż choćby wiarygodne ramy, ale w oparciu nie o okrągłe kwoty, a szacunkową pracę Twoich ludzi.
Jeśli Klient przeszacował budżet, nie dobijaj za wszelką cenę do górnej granicy. Uczciwe oznajmienie, że jesteś w stanie zrobić kampanię za mniejsze pieniądze, wychodząc przy tym na swoje, pokaże, że szanujesz finanse Klienta i zwiększy szanse na współpracę w przyszłości. Pomyśl o tym, że niemal wszystkie agencje starają się “dobić do deski” i jaką przewagę konkurencyjną możesz zyskać odmiennym podejściem.
Jeszcze jedno – nawet najbardziej przełomowy koncept nie usprawiedliwia przekroczenia budżetu, które działa na Klienta jak kubeł zimnej wody i na wejściu dystansuje.
read morePrezentacja przetargowa, cz. 4 – sprzęt i infrastruktura
Infrastruktura
Ponieważ prezentacje zazwyczaj odbywają się w siedzibie klienta, upewnij się wcześniej co do panujących tam warunków otoczenia. Czy istnieje na tym generującym łzy Agencji, padole, działający projektor kompatybilny z Twoim komputerem. Zazwyczaj każdy projektor jest kompatybilny z każdym komputerem tylko w teorii. Infrastruktura
Ponieważ prezentacje zazwyczaj odbywają się w siedzibie klienta, upewnij się wcześniej co do panujących tam warunków otoczenia. Czy istnieje na tym generującym łzy Agencji, padole, działający projektor kompatybilny z Twoim komputerem. Zazwyczaj każdy projektor jest kompatybilny z każdym komputerem tylko w teorii. Nawet jeśli takowy istnieje, warto się poświęcić i zabrać własny w razie często spotykanych, ad hocowych, awarii tego klienckiego + wszystkie przejściówki, wtyczki, kable zasilające i inne gadżety techniczne umożliwiające bezproblemowe podpięcie się. Zakładaj, że oprócz kawałka ściany, Klient udostępni Ci tylko prąd. Zadbaj o to w najmniejszych szczegółach bo nawet jeśli opóźnienie prezentacji nie jest Twoją winą lub jest to złośliwość rzeczy martwych, może zostać zapamiętane przez rozdrażnionego Klienta jako negatyw. Warto w razie czego zapewnić też mobilny dostęp do Internetu – w razie gdyby trzeba było powołać się na jakiś przykład online.
Na komputerze, z którego będziesz prezentować, wyczyść pulpit ze zbędnych ikon i zmień motyw tła na względnie neutralny. Wszelkie osobiste akcenty typu foty dzieci czy piękne narzeczone mogą zostać odebrane zarówno bardzo pozytywnie jak i w drugą stronę. Niech Klient zapamięta cię z Twojego profesjonalizmu, a nie naklejki na obudowie “Jazda na deskorolce to zajebista sprawa” (przypadek autentyczny). Wyczyść też historię wyszukiwania w przeglądarce. Nie chcesz by przy chęci pokazania benchmarku z YouTube podczas wpisywania adresu podpowiedziało się np. You… PORN (też przypadek autentyczny) lub inny adres, którego wolałbyś uniknąć…
read morePupa powiększa biust
…powiększenia to by tu wymagały bardziej adresy www, które są poniżej rozmiaru A…
read more
